Dusza, samoświadomość, kobiety, Irek, znowu konkurs i inne takie..

Autor: Marat Dakunin, Gatunek: Proza, Dodano: 19 listopada 2010, 02:38:20, Tagi:  samoświadomość okrężną drogą esej

/eseik/

 

Kto dzisiaj używa pojęcia duszy poza poetami i Rosjanami?

Mówimy wszak od dawna – po prostu o świadomości, rozumie, umyśle czy mózgu. Współczesna nauka nadal boryka się z problemem świadomości i nie ma stuprocentowych dowodów, że jej jedynym i wystarczającym siedliskiem jest ludzi mózg, redukowany do przedmiotu biologii, a następnie chemii i fizyki. Niektórzy naukowcy zastanawiają się nad, tak frapującymi jak tajemniczo brzmiącymi, zjawiskami jak superweniencja stanów myślnych na stanach kwantowych w mózgu (zob. np. M. Woszczek, Kwantowanie czasoprzestrzeni a kwantowanie świadomości, (w:) A. Szczuciński, red., Wokół kwantów i grawitacji, „Poznańskie zeszyty filozofii fizyki”, t. 1, s. 75 – 90).

 

Platon duszę, którą uważa za nieszczęśliwie uwięzioną w materii – ciele, dzieli
i przyporządkowuje do każdej z części cnoty:

a)      część rozumna duszy – cnotą jest mądrość

b)      część impulsywna (popędliwa) duszy – cnotą jest męstwo

c)      część pożądliwa – cnotą jest umiarkowanie, rozsądek.

Cnota czwarta – sprawiedliwość – harmonizowała pozostałe.

Systematyka duszy brzmieć może nader utopijnie. Patrząc jednak z punktu widzenia psychologii, także tej potocznej, nader łatwo można wychwycić pewne analogie. Kierują człowiekiem w życiu: intelekt (rozum), uczucia (impulsy, popędy), mniej lub bardziej sublimowane, i instynkty – w tym libido. Ja bym tutaj wstawił - jako trzecią część - po prostu siłę, rozumianą także jako zdolność do wysiłku, dyscyplinę życiową - i tym sposobem  zamknął tercję (rozum - uczucie - ruch i zmysły). Wszechstronny rozwój osoby, osiągnięcie pewnej doskonałości musi zakładać rozwinięcie wszystkich trzech części, pielęgnowanie każdej z cnót. Gdy dominuje rozum, a zanika głęboka emocjonalność (i zdolność prawdziwego wyrażania emocji), lub odwrotnie – emocje nad rozumem i do tego jeszcze brak wytrwałości i umiarkowania (lub przeciwnie – jest tylko ona, niedostatek jednak rozumu i braki w sferze uczuciowej) człowiek jest niepełny i nie osiągnie pełni tego, co osiągnąć może.

Wątek taki podejmują niektóre teorie ezoteryczne akcentujące potrzebę samorozwoju człowieka. Mowa jest np. o centrum intelektualnym, emocjonalnych i ruchowym (odpowiada za działanie). Np. w ezoterycznym chrześcijaństwie G. Gurdżijewa podkreśla się konieczność pełnego rozwinięcia wszystkich władzy duszy.

 

Najłatwiej się o tym przekonać analizując związki damsko – męskie. Przy upośledzonym emocjonalnie intelektualiście – kobieta zamarznie, emocjonalnym popędliwcem (to złożona sprawa, uczucia mogą być niższe
i wyższe) z ograniczonym intelektem – się znuży*, umiarkowanym i rozsądnym zaś – znudzi. W wydaniu męskim wygląda to trochę inaczej, choć i w jednym i w drugim przypadku dojść może do poszukiwania kompensacji celem zaspokojenia potrzeby obcowania z nierozwiniętymi u partnera (partnerki) cnotami (co kończy się niekiedy niecnotą). W powyższym kontekście wydaje się jednak, że pierwsze skrzypce powinno grać serce.

 

*"znuży" - nie mam w tej chwili pomysłu na lepsze słowo, ale ono tu jednak nie pasuje do końca. Bo czyż można się znużyć emocją? - raczej brakuje wtedy pewnej stabilności, stałości, odpowidzialności - może pasować by było  "znużenie, rozedgranie rozchwianiem"? Chodzi o to, co może zrobić kobieta, gdy ma faceta, który jest właśnie bardzo emocjonalny, lecz w innych sferach mu nie dostaje (bez nadinterpretacji :-). Ogłaszam konkurs bez nagród rzeczowych (jedynie duchowa) na podsunięcie słówka.

 

U Gurdżijewa, nie tak daleko do Platona. Wygląda to tak:

 

-Centrum Intelektualne rejestruje myśli, kalkuluje, łączy, bada etc.;
-Centrum Emocjonalne ma w swojej domenie uczucia oraz poddane obróbce /?/ doznania i namiętności;
-Centrum Ruchowe zarządza pięcioma zmysłami, gromadzi w organizmie energię poprzez jego instynktowne funkcje i przy pomocy jego funkcji motorycznych kieruje zużywaniem tej energii (tu chyba chodzi głównie o działanie..)

 

W swym rozwoju człowiek może generalnie podążać trzema, ustalonymi drogami, plus czwartą dodatkową – niejako specjalną.

Pierwsza droga jest drogą fakira,  ludzi ciała fizycznego; ludzi instynktu, ruchu i zmysłów, którzy mają niewiele rozumu i niewiele serca.

Druga droga jest drogą mnicha, drogą religijną, drogą ludzi nr 2, to znaczy ludzi, którymi rządzą emocje. W tym wypadku umysł i ciało nie powinny być zbyt silne.

Trzecia droga jest drogą jogina. Jest to droga umysłu. Serce i ciało nie powinny być tutaj szczególnie mocne, gdyż w przeciwnym razie mogą one na tej drodze przeszkadzać.

 

No, ja bym się spierał intuicyjnie o te nazwy (mnich przyporządkowany emocjom np., z kolei jogin kojarzy się dość powszechnie właśnie z fakirem), ale mniejsza o nazewnictwo dziadka Georgija.

 

Oprócz tych trzech istnieje jeszcze czwarta droga, którą mogą po podążać ci, którzy nie są w stanie iść żadną z trzech pierwszych dróg.


Można wysnuć wniosek, że czwarta droga jest dla ludzi którzy np. mają rozwinięty (wrażliwy, bardzo aktywny) zarówno ośrodek emocji jak i ośrodek intelektualny.

 

Tak oto, w dość specyficzny i okrężny sposób doszliśmy do: samoświadomości.

 

Współbrzmienie emocji i intelektu może np. przybrać taką konkretną formę: odczuwania każdego drgnienia swojego odczucia, jego automatyzmu bądź uwarunkowania – i intelektualnego analizowania siebie „w uczuciu”, porównywania, poszukiwania, analizowania swoich motywów i intencji, poszukiwania utraconych źródeł, melancholizowania – nietrwałości.
W skrajnych wypadkach próby sterowania, hipokryzji uczuć i myśli.

 

Ireneusz Iredyński, pisarz i scenarzysta (m.in. „Dzień oszusta”, „Człowiek epoki”, „Ukryty w słońcu”) , pisał jak mi się zdaje o człowieku, który ciągle siebie analizuje; nie brakuje mu wrażliwości, uczuć (choć można odnieść wrażenie, że skrajnie brakuje mu empatii), ale każde swoje odczucie poddaje on analizie, bywa że nimi świadomie gra: gra z innymi ludźmi ale przede wszystkim sam ze sobą. Czy jest siebie skrajnie samoświadomy (takie określenie przychodziłoby do głowy jako pierwsze)? Czy może cierpi – cierpi na nadmierne rozwinięcie samo wrażliwości i samo intelektualizmu. Tak czy siak jest raczej SAM. Jest w tym skrajnie samotny.


Czy została mu tylko czwarta droga?

Zapił się na śmierć…

 

 

(fragmenty scenariusza "Noc Oszusta" M. Dakunina z cytatami z I. Iredyńskiego)

 

Bohater wymierza Kobiecie policzek,

ani mocny ani łagodny.

 

KOBIETA (VO)

Chciałeś, żebym pomyślała, że jesteś chamem.

Dlatego mnie uderzyłeś.

Chciałeś, żebym się nie martwiła, że odchodzisz w ten sposób..

 

BOHATER (VO)

Niektóre zwycięstwa należy kontemplować samemu,

ale brak świadka jest bolesny.

Na szczęście posądza mnie że coś jest nie tak,

mam jakiś punkt zaczepienia w przestrzeni

 

BOHATER (VO)

Może jesteś rozczulony

zmiennością swoich doznań

 

BOHATER (VO)

Wierzysz już w swoje cierpienia,

gdyby nie zachwycał cię proces ich tworzenia,

płakałbyś

Komentarze (51)

  • wypali.

  • A propos Iredyńskiego,był kochankiem Osieckiej. To wiele mówi.

  • Chyba Staniszkis. Czyżby konkurowały ze sobą?

  • Raczej Staniszkis. Natomiast Osiecka jak wiadomo za Hłaską i nie tylko, a ponoć współczesny pisarz P. po pijaku wystawiał nawet pewną aktorkę C. za okno, ale to nie pudelek, więc zmilczmy..

    Iredyńskiego bała się cała chuliganeria warszawska, Janek Himilisbach ponoć przed tym intelektualistą uciekał.

    Przepraszam za literówki

  • Pudelek (tm): Julia Hartwig z Kałużyńskim (chyba nie bił, ale za to był dość rozbabrany)

  • Hartwig z Kałużyńskim? To niemożliwe ze względów oczywistych

  • Wanda: Zakład?

  • Mogli jedynie rozmawiać

  • Dlaczego niemożliwe? Poetki lubią nie tylko brutali..
    Zygmunt Kałużyński w 1928 r. wstąpił do Państwowego Gimnazjum im. ... W 1949 r., po ukończeniu studiów wyjechał wraz z żona Julią Hartwig do Paryża.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Ka%C5%82u%C5%BCy%C5%84ski

  • Był dwukrotnie żonaty, po raz pierwszy z Julią Hartwig, po raz drugi z lewicową amerykańską aktorką Eleonorą Griswold

  • Ale jakby Pani rozwinęła jakie to oczywiste względy miała na myśli bo b. ciekawy jestem :-)

  • Jak najbardziej byli małżenstwem,2 mężem Hartwig był Międrzyrzecki. Maracie rzeczywiscie Staniszkis była z Irkiem ,Osiecka z Hłaska, ale Osiecka jakiś czas tez do Iredynskiego czuła miętę.I do Jeremiego Przybory...

    • Emu Emo
    • 19 listopada 2010, 13:11:49

    zachwycający ten fragment scenariusza! ( eseju nie czytałam, przepraszam, nie mam teraz czasu na dłuższe posiedzenie)

    a gdzie te cytaty z Iredyńskiego?

  • Do kogo Osiecka nie czuła mięty..
    A z synem Wasowskiego była Olejnik, ale też już go puściła..Ech te baby

  • Mary Lou: A wrzucę cały scenariusz wieczorem skoro pytasz. Te na górze to akurat Iredyński, skurczybyk

  • Chociaż nie jestem pewien czy nie przerobiłem ich trochę..nie pamiętam

  • Marat Mary pyta o cytaty - przecież są wyzej , szkoda ze nie zaznaczyłeś kursywą.

  • Nie nadążam, już odpowiedziałeś Mary:) Ach te baby i te chłopy...

  • A zamiast nuży proponuję : wypali- brzmi dwuznacznie- wypali papierosa i wypali się psychicznie do imentu.

  • oooo...a niech mnie Jarku, jakoś nie złapałem tego wypali, może dlatego, że ostatnio ograniczam..Świetna propozycja. Choć - wypali kojarzy się też z zanikiem, osłabieniem emocji - to jednak właśnie przez nadmierne ognie. Dzięki za propozycje!

    • Emu Emo
    • 19 listopada 2010, 13:26:02

    ale ja pytam o fragment scenariusza - czy to tekst Iredyńskiego, czy kombinacja? pytam, bo przyznam szczerze, nie znam prac Iredyńskiego. no tak. serio:) czytać próbowałam jego biografię i jakoś mnie wtedy odrzuciło na inne pola zainteresowań. wszystkiego się nie da przeczytać, ale dzięki tobie Marat mam szansę nadrobić:)

  • A, wydali ostatnio zbiór Iredyńskiego. No ja wrzuciłem 3 wypowiedzi ze scenariusza mojego, w którym używam pewnych fraz z Iredyńskiego. Z tego co pamiętam to te są dość blisko zapożyczone z I.I.
    A co do czytania, to przyznam się, że ja czytałem i czytam b. mało

  • Polecam, ja czytałem, warto odświeżyć. Zaczytywałem się nim w latach osiemdziesiątych.Iredyński i Nowakowski byli wtedy najlepsi.

  • "Dzień Oszusta" rządzi. Mój scenario zwał się "Noc oszusta"

  • Iredyńskiego przeczytałem dawno ze dwa dramaty i mnie odrzucił, może ze względu na tę emocjonalną autoanalizę non stop włączoną - też często tak mam i raz lubię, raz nie (no właśnie, ech), ale fragment Twojego scenariusza jest bardzo dobry, może czas na powrót do I.
    a, nie muszę dodawać, że esej również interesujący. świetna forma - esej o samoświadomości ujętej jako autonaliza, który podskórnie wypływa z autoanalizy autora na temat własnej samoświadomości. lubię taką... nie wiem jak to określić... dwubiegunowość, tożsamość, czystą formę? ;)

  • Ten fragment to właśnie cytaty z Iredyńskiego, więc mu przekażę.
    Też mnie jednocześnie jakby odrzuca i wciąga.
    Esej trochę pokręcony, z boku niejako się dobiera do sprawy..no..

    • Emu Emo
    • 19 listopada 2010, 15:11:39

    fajnie się zaczyna, o duszy czytam właśnie i już mi się podoba. wróce dziś późno, ale skreślę kilka słów. pozdrawiam tymczasem:)

  • O ile pamiętam u Iredyńskiego jest motyw z oszustem książkowym, który twórczo przekształciłem na początku Dziennika antykwariusza

    • . .
    • 19 listopada 2010, 17:21:06

    Serce jest pośrodku: pomiędzy głową, a żołądkiem; czy serce to złoty środek?

    Jest taka przypowiastka Osho o ślepym Rozumie, który niesie widzące, lecz bezrękie i beznogie Serce: razem wychodzą z pożaru; bez współpracy oboje by zginęli; ale to Rozum kieruje się wskazówkami Serca, Rozum jest wykonawcą, dowodzi Serce: "szkiełko i oko" są na usługach "czucia i wiary".

  • Gniewomir: ano tak, u Platona nawet państwo było organiczne (rządzi głowa - filozofowie, bronią - wojownicy - hmm- ręce, puklerz?), rzemieślnicy-wytwórcy - podbrzusze chyba, żołądek (jest jeszcze właśnie sprawa libido/siły/energii - lokowanej na wzgórku łonowym).

  • Jest jeszcze metafora dorożki: woźnicy i konia. Można chyba wygoglować.
    Tu nawiazania http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/66448,fragmenty-nieznanego-nauczania

  • Człowiek jest złożoną organizacją, składającą się z czterech części, które mogą być połączone, nie połączone lub też źle ze sobą połączone. Wóz połączony jest z koniem za pomocą dyszli, koń połączony jest z woźnicy lejcami, a woźnica połączony jest z panem dzięki głosowi pana. Jednakże woźnica musi słyszeć i rozumieć głos pana. Musi on wiedzieć, jak powozić, a koń musi być nauczony, jak reagować na lejce. Co się tyczy związku pomiędzy koniem i wozem, to koń musi być właściwie zaprzężony. Istnieją zatem trzy połączenia między czterema odcinkami tej złożonej organizacji. Jeśli w jednym z tych połączeń czegoś brakuje, to organizacja nie może działać jako jedna całość. Połączenia są zatem nie mniej ważne niż same “ciała”. Pracując nad sobą, człowiek pracuje równocześnie nad “ciałami” i nad “połączeniami”. Ale jest to innego rodzaju praca.

    Praca nad sobą musi zacząć się od woźnicy. Woźnicą jest umysł. By móc usłyszeć głos pana, woźnica – po pierwsze – nie może spać, to znaczy musi się obudzić. Wtedy może się okazać, że pan mówi językiem, którego woźnica nie rozumie. Woźnica musi się nauczyć tego języka. Kiedy się go nauczy, będzie mógł zrozumieć pana. Ale jednocześnie musi też nauczyć się prowadzić konia, zaprzęgać go do wozu, karmić, czyścić go i utrzymywać wóz w porządku. Na co zdałoby mu się rozumienie pana, jeśli nie byłby w stanie niczego zrobić? Pan mówi mu, żeby gdzieś pojechał. Ale on nie może się ruszyć, ponieważ koń nie został nakarmiony, zaprzężony, a on sam nie wie, gdzie są lejce. Koń to nasze emocje. Wóz to nasze ciało. Umysł musi nauczyć się kontrolować emocje. Emocje zawsze pociągają za sobą ciało. W takim porządku musi postępować praca nad sobą. [...]

    Niektórym ludziom trudno jest zrozumieć różnicę między myślą i czuciem, innym trudno zrozumieć jest różnicę między czuciem i doznaniem albo między myślą i impulsem ruchowym. Mówiąc bardzo ogólnie, można powiedzieć, że funkcja umysłowa działa zawsze przez porównanie. Intelektualne wnioski są zawsze wynikiem porównania ze sobą dwóch lub większej liczby wrażeń. Doznanie i emocja nie rozumują, nie porównują, określają one po prostu dane wrażenie poprzez jego aspekt, poprzez to, czy jest ono – w tym lub innym znaczeniu – przyjemne lub nieprzyjemne, poprzez jego kolor, smak, zapach. Co więcej, doznania mogą być obojętne – ani ciepłe, ani zimne; ani przyjemne, ani nieprzyjemne; “biały papier”, “czerwony ołówek”. W doznaniu bieli czy czerwieni nie ma niczego przyjemnego czy nieprzyjemnego. W każdym razie niekoniecznie musi być coś przyjemnego lub nieprzyjemnego, związanego z tym lub tamtym kolorem. Te doznania pochodzące z tak zwanych “pięciu zmysłów”, jak również inne, takie jak doznanie ciepła, zimna, itd., są doznaniami instynktowymi. Funkcje czuciowe, czy też emocje, są zawsze przyjemne lub nieprzyjemne; obojętne emocje nie istnieją.
    - P.D. Uspieński, Fragmenty nieznanego nauczania.

    Gdzie indziej jest szerzej i trochę inaczej,
    a tu jeszcze: http://pracownia4.wordpress.com/2007/12/13/emocje-czym-sa/

    • . .
    • 20 listopada 2010, 12:31:23

    Osiecka to trochę taka Cwietajewa.

  • No wiesz, Osiecka niezłe teksty pisywała..
    Ktoś to ostatnio czytał Cwietajewą..chyba Aleksandra?

    • Nata Re
    • 20 listopada 2010, 15:00:24

    "emocjonalnym popędliwcem (to złożona sprawa, uczucia mogą być niższe
    i wyższe) z ograniczonym intelektem – się znuży*" - to by mogło być ciekawe doświadczenie obcować z takim facetem, zwłaszcza z udziałem równie rozchwianej emocjonalnie kobiety, wydaje mi się, że „znuży” w ogóle tutaj nie pasuje może rozbujają się obydwoje i zaczną pływać na wspólnej fali, może: rozstroi? rozwinie skrzydła i odleci do zimnych, przyziemnych krajów

  • O, no, rozstroi też fajne. Jarka wypali też oczywiście.
    Ciekawe tak - ale na dłuższą metę - jeśli nie idzie z tym w parze pewna stabilizacja i odpowiedzialność wzajemna, to chyba nie do wytrzymania.

    • Nata Re
    • 20 listopada 2010, 16:33:51

    widzisz każdy mierzy i czyta swoimi doświadczeniami, albo tym czego obecnie brakuje, a jeśli idzie zbyt stabilnie i odpowiedzialnie to jest nie do wytrzymania na dłuższą metę, wypacza się zbyt równy i gładki temat i taki "emocjonalny popędliwiec" by się przydał w ramach wyrównania wypaczonych doświadczeń, a zresztą przyznam publicznie, że choćby nie wiem jak współgrało to nigdy nie trwa na całe życie, a potrzeby zmieniają się w trakcie i nie mówię tu o emocjach i spontanicznie, mam tu namyśli zużycie i przerobienie materiału z dużym naciskiem na rozsądne przemyślenia w zgodzie intelektualnej i cielesnej.

  • Oczywiście Nata, tylko, że jeszcze można pamiętać co było - nie traci się ciągłości tożsamości i nie pożąda tego czego akurat brakuje, tylko pamięta, że jak tego akurat nie brakowało to brakowało co innego. I o harmonii wszystkich tych cześci jest tekst

  • no i bywa jak wyżej czyli "choć i w jednym i w drugim przypadku dojść może do poszukiwania kompensacji celem zaspokojenia potrzeby obcowania z nierozwiniętymi u partnera (partnerki) cnotami (co kończy się niekiedy niecnotą)."

    • Nata Re
    • 20 listopada 2010, 17:17:06

    Marat jestem osobą, która wraca i analizuje swoje życie i zastanawia się dlaczego jest w obecnej sytuacji (dobrej czy złej) i dlaczego tak się stało (dobrze czy źle), a nie inaczej, całe życie kieruję/kierowałam się cnotą w wydaniu cielesnym i intelektualnym, emocjonalnie cnota wydaje się czymś z poza tego obszaru...

    • Nata Re
    • 20 listopada 2010, 17:22:36

    i dodam, że cnota niekoniecznie uszczęśliwia cnotliwą osobę, ale owszem wszystkich dookoła, a temat cnoty poprzez jogę i medytację wydeptałam i mój wniosek: nie ma jednej ścieżki dla wszystkich i dobrych teorii są różne dla każdego z rozszerzeniem dla każdego w różnej sytuacji i chciałabym i pewnie nie tylko ja wszyscy byśmy chcieli, ale tak nie jest, a życie jest skomplikowane.

  • tak, ja wiem jak to jest, cnotą jest "pójście za sercem". Choć są pewne różnice, mężczyźni są większymi formalistami, choć często bardzo też hipokrytami

    • Nata Re
    • 20 listopada 2010, 18:33:20

    to nie tak, że tylko za sercem to jest długotrwały proces bycia wiernym: sercem, ciałem, intelektualnie i na każdej płaszczyźnie w męskim (wbrew pozorom nie tylko w męskim) wykonaniu.
    Są bardzo męskie kobiety na pewnych płaszczyznach i bardzo kobiecy mężczyźni
    nie ma 2 szufladek to by było zbyt proste patrząc na każdą dziedzinę życia wszystko jest skomplikowane im bardziej się wgłębiasz tym bardziej komplikujesz wszystko...

    • Nata Re
    • 20 listopada 2010, 18:33:21

    to nie tak, że tylko za sercem to jest długotrwały proces bycia wiernym: sercem, ciałem, intelektualnie i na każdej płaszczyźnie w męskim (wbrew pozorom nie tylko w męskim) wykonaniu.
    Są bardzo męskie kobiety na pewnych płaszczyznach i bardzo kobiecy mężczyźni
    nie ma 2 szufladek to by było zbyt proste patrząc na każdą dziedzinę życia wszystko jest skomplikowane im bardziej się wgłębiasz tym bardziej komplikujesz wszystko...

  • Nie przeczę, że każda systematyzacja jest uproszczeniem, ale tu nie chodzi o separację, wprost przeciwnie, jak najbardziej wszystkie elementy są powiązane wzajemnie i w różnych kierunkach

    • . .
    • 20 listopada 2010, 19:49:40

    @ Marat
    Dzięki za linki.
    Z wymienionych najlepiej i zdecydowanie pozytywnie odczuwam jezuitę Mello; ktoś zauważył - mellow ;)
    Tak bywa, że w prostych (choć wcale de Mello nie taki prosty - zależy dla kogo), może czasem i nieporadnych tekstach kryje się największa głębia. Kamuflaż - by ci, co widzą, nie widzieli, ci co słyszą, nie słyszeli? "Banalne" prawdy wciąż nie wcielone; a co gorsze - ośmieszane przez mędrców świata tego (uczonych w piśmie). Dlatego kłaniam się tutaj naszym analfabetycznym przodkom, mądrym życiowo:
    http://www.polskieradio.pl/8/478/Artykul/275859,Polska-Rzeczpospolita-brazylijska-

    A poza tym - a propos serca i rozumu: "Kiedy byłem małym chłopcem": http://www.youtube.com/watch?v=jNrfHcPdQO4

    • Nata Re
    • 20 listopada 2010, 20:10:21

    Marat: "Najłatwiej się o tym przekonać analizując związki damsko – męskie. Przy upośledzonym emocjonalnie intelektualiście – kobieta zamarznie, emocjonalnym popędliwcem (to złożona sprawa, uczucia mogą być niższe
    i wyższe) z ograniczonym intelektem – się znuży*, umiarkowanym i rozsądnym zaś – znudzi. W wydaniu męskim wygląda to trochę inaczej, choć i w jednym i w drugim przypadku dojść może do poszukiwania kompensacji celem zaspokojenia potrzeby obcowania z nierozwiniętymi u partnera (partnerki) cnotami (co kończy się niekiedy niecnotą).
    kobieta-zamarznie
    kobieta-znuży
    kobieta-znudzi
    a potem cnota...
    i gdzie ja KOBIETA mam się podziać??? i jak JA mam to rozumieć rozedrgana, emocjonalna i rozsądna w wyborach.

    Marat rozdrabniasz, a myślałam, że to ja jestem w tym najlepsza:)

  • Gniewomir: de Mello czytałem jeszcze w liceum, ale zauważyłem też, że może przynieść nienajlepsze skutki (Przebudzenie).

  • Nata re: No ja czasem analizuje, czasem syntetyzuje, jak mi wygodnie. Choć później okazuje się czasem, że prowokuje znaczną niewygodę

    • . .
    • 21 listopada 2010, 11:47:38

    De Mello nie redagował "Przebudzenia" (i to chyba ono stało się podstawą do notyfikacji watykańskiej; jednak - z tego co wiem - A.d.M. nie wikłał się w zbędne konflikty). To prawda, że niewłaściwy odbiór, zła interpretacja, nieprawidłowe wnioski mogą przynieść nienajlepsze skutki. I w przypadku Biblii, i Koranu, i innych ksiąg świętych i nie-świętych, np. Nietschego... Przypomina się słynne powiedzenie ks.Tischnera, że ludzie nie tracili wiary po kontakcie z dziełami Marksa, ale - z własnym proboszczem... Ale i w tym przypadku - kontaktu z człowiekiem (żywą księgą) - trzeba oddzielać ziarna od plew - to jest sztuka! Szukać i znajdować Boga we wszystkim - czy to jezuicka dewiza?
    Jakich przykrości doznałeś po lekturze de Mello?

  • Nie tyle przykrości, co - masz rację oczywiście - wszystko można niewłaściwie odczytać. Szczególnie w b. młodym wieku gdy ma się mniej zdystansowany stosunek (choć czasem to zaleta), np. kwestia obserwacji z 3-osoby itp.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się