Estetyka, etyka, poetyka, polityka, melancholia

Autor: Marat Dakunin, Gatunek: Proza, Dodano: 30 listopada 2010, 12:19:40, Tagi:  estetyka etyka poetyka polityka melancholia bełkocik pseudonaukowy z pewnymi elementami starego dobrego stylu

 

De gustibus non est disputandum. Kwestia zróżnicowania gustów, kształtowanych przez uposażenie genetyczne, wzorce kulturowe, krąg kulturowy (Wschód, Zachód itd.), estetyczne przesiąknięcie w młodości, nie wyklucza poszukiwania zależności w obrębie ubogacania wrażliwości estetycznej, kształtowania się aksjologicznie rozumianego „gustu” w wymiarze społecznym, potrzeby zauważenia uniwersalności piękna ponad kulturami[1].

Gadamer: „Pośród wszystkiego, z czym stykamy się w przyrodzie i w his­torii, sztuka jest przecież tym, co przemawia do nas najbardziej bezpośrednio i w zagadkowy, przejmujący sposób wydaje się znane i bliskie - jakby nie było żadnego dystansu, a każde spotkanie z dziełem sztuki było tylko spotkaniem z samym sobą”[2].

G. Radbruch w swej „Filozofii prawa” przypomina regułę simplex sigillum veri: piękno jest wskaźnikiem prawdy, a wartość estetyczna może być miernikiem wartości logicznej[3].

H. Hesse: „Kultura ludzka powstaje przez uszlachetnienie i uduchowienie instynktów zwierzęcych, przez wstyd, fantazję, przez poznanie”[4].

Do natury człowieka, jako człowieka, należy postulat jej przekraczania poprzez kulturę[5], a do istoty kultury – wieczne przekraczanie siebie ku wartościom najwyższym. Piękno jawi się jako owoc trudów, podczas gdy prawda stanowi podstawę budowania kultury, dobro – uzasadniającą jej rację i cel. Wartości partykularne zostają w pięknie podniesione do uniwersalnych. Piękno przekracza wszelkie uwarunkowania i ograniczenia kulturowe[6]. Piękno anektuje pozaestetyczne wartości pozytywne, jeśli tylko doszły do swojego optimum. Nadaje ponadkulturowy wymiar wartościom moralnym bohaterstwa, poświęcenia, sprawiedliwości, miłości (estetyczne doznanie sprawiedliwości – jej blask[7]).

(…)

Antologia estetyki japońskiej wskazuje na estetyczne różnice ale i paralele w sferze estetycznego odbioru i estetycznej refleksji między Europą a Japonią. Cechą estetyki japońskiej jest jej obecność w wielu formach codziennej aktywności człowieka, a estetyka europejska chętnie sięga do tego przykładu udatnego połączenia praktyczności z estetycznością[8]. Spokrewnienie waloru estetycznego i etycznego dostrzegane jest także w tych odległych od śródziemnomorskiego źródła kalokagatii kulturach. Chińskie pojęcie „prawości” (zheng) potępia heterodoksję ideologiczną i aprobuje cnoty stałości i wysiłku, które pozwalają człowiekowi udoskonalić się moralnie. Jednocześnie prawość ma swój wymiar uczuciowy, nie naruszając wrażliwości (jak dzieje się to w przypadku wymogów narzuconych z zewnątrz) porusza w nas to, co jest istotą rzeczy. Dlatego może inspirować poezję. Wg Chińczyków im głębsza jest uczuciowość ludzka, tym mniej jest zindywidualizowana, mniej ogranicza się do spraw osobistych (egocentryzm). Intensywność uczucia sprawia, że łączymy się ponad tym, co rzeczywiste, wznosimy na poziom wspólnoty społecznej (w sensie konfucjańskiego ren)[9]. Sztuka chińska tradycyjnie zakorzeniona była w tkance społecznej, a jednostka generalnie podporządkowana nadrzędnemu celowi efektywności państwa. Pozycja artysty wynikała często z relacji jednostka – państwo i związana była z wypełnieniem rytuału li. Artysta bywał często urzędnikiem[10]. W Chinach od czasów dynastycznych poglądy polityczne i intelektualne formułował ten sam krąg ludzi, często aktywnych artystów. Ukonstytuowała się triada: pismo (wykształcenie), władza, sztuka. XI - wieczny urzędnik i artysta Quyang Xiu pisał: „Polityka działająca bez sztuk może się rozwijać bez duszy i powodować wzrastanie korupcji, a z drugiej strony, sztuki działające niezależnie od polityki, będą tracić kontakt z rzeczywistością i degenerować się, by zniżyć się do powierzchowności”[11].

 

„[Poezja] stosuje konkret, mający symbolicznie oddawać to, co ogólne”[12]. Barokowy poeta i teoretyk literatury, sarmacki Horacjusz, M.K. Sar­biewski pisał, że poezja nie tylko doskonale naśladuje rzeczy, ale naśladuje je tak, jak doskonale powinny być w na­turze. Sztukę doskonałą poznaje się po tym, że jest zgodna z naturą, ale również po tym, że jest ogólna[13]. Dzieło sztuki nie jest nigdy, zwłaszcza w swej treści, ani czysto „ogólne”, ani czysto „indywidualne”[14].

Naturę – jak się wydaje, można rozumieć tu szerzej, niż to „co jest” – nie chodzi zatem tylko o odwzorowywanie rzeczywistości (psychologicznej czy fizycznej, wewnętrznej czy zewnętrznej). Chodzi przede wszystkim o to, co być może – tak jak metafizyka pyta o to, dlaczego raczej istnieje coś niż nic, dialektyka twórczości indaguje o to, co istnieć (spełnić się ) powinno.
Coś, co czysto wyobrażone, jeśli zostanie ukazane poprzez sztukę, stać się może naturalnym dążeniem ducha lub jego cierpieniem z powodu niemożności ucieleśnienia tej nowo odkrytej lub tylko przypomnianej natury rzeczy, albo też wtrącić w specyficzny nastrój „oglądu ze smutkiem”, czegoś, co uważamy za utracone, lub niemożliwe już do zdobycia (melancholia).

 

 



[1] Zob. R. Saciuk, Szukajmy piękna na tym świecie (w:) I. Błocian, R. Saciuk (red.), Psychoanalityczne ujęcie wartości, gustów i upodobań, Toruń 2008, s. 89 – 95. Różnice kulturowe często podlegają nadmiernej demonizacji, co można prześledzić np. na przykładzie pojęcia wolności. Byłoby naiwnością przesądzać, że „przeciwnicy wolności” pragną zniewolenia. Najczęściej rozumieją i odczuwają wolność inaczej. W tradycji Zachodu bowiem dokonywało się coraz mocniejsze odseparowanie wolności formalnej od wolności materialnej, wolności jako swobody od wolności realizacji określonych wartości. Już romantyczny poeta Heinrich Heine pisał, że „wolność jest nową religią, religią naszego wieku”. Gdy sama wolność staje się religią, różne pojmowanie wolności może stać się wojną religijną (Zob. M. Droba, Perwersje wolności..).

[2] H-G. Gadamer, Ästhetik und Hermeneutik, pierwodruk w: Algemeen Nederlands Tidschrift f. Wijsbegeerte, 1964, przedruk w: Kleine Schriften, II, Interpretationen, Tübingen 1967 (w:) Rozum, słowo, dzieje. Szkice wybrane, wyb. K. Michalski, przeł. K. Michalski, M. Łukasiewicz, Warszawa 2000, s. 132-141.

[3] G. Radbruch, Filozofia.., s. 118

[4] H. Hesse, Myśli, Lublin 1996, s. 33, cyt. za: J. Tokarczyk, Współczesne.., s. 15. Wstyd to doznanie, które można lokować też estetycznie (konotacje związane z poznaniem i wydarzeniami początku Księgi Rodzaju wydają się w tym miejscu zbyt daleko idące). Fantazja zaś jest sprawą sztuki par excellance.

[5] Nasuwa się tu myśl znakomitego polskiego aksjologa, nauczyciela m.in. Zbigniewa Herberta, H. Elzenberga. W niepublikowanej za życia notatce pisze on:„Nieistnienie radykalnego zła. Com nieraz mówił, że nie ma szatańskości, że człowiek na skali dobra i zła nie może zejść poniżej punktu zero (nie jest to termometr ze stopniami minus), że wrogiem dobra jest natura (ów punkt zero właśnie), nie jakieś samodzielne, przeciwstawne mu zło – nie diabeł, tylko świnia. (…)To nie znaczy, żeby nie było rzeczy złych, przeciwwartości, cechy zła: to wszystko istnieje; cecha zła tak samo jak cecha dobra; ale to znaczy, że człowiek nigdy nie dąży do zła jako zła, ale, że czyni zło przez to, że idzie za swym popędem naturalnym; - może czasem wiedzieć, że to zło i mimo to dążyć, ale nigdy dlatego, że to zło. „Natura” w człowieku, obojętna na kategorie dobra i zła, pcha go tu i tam – to do dobrego, to do złego, to do rzeczy obojętnych: i takie poddawanie się naturze to jest punkt zero”. Wg I. Sławińskiej i L. Hostyńskiego koncepcja wolności Elzenberga jest skierowana praktycznie tylko na „ja” (brak w niej odniesienia do Ty drugiego człowieka, miłość jest ochroną wolności, zewnętrzny podmiot, jako swego rodzaju symbol, włącza się do swego immanentnego  świata. H. Elzenberg: "W bezdusznym i okrutnym świecie, w kosmosie nieczułym na kategorie etyczne istnieją jednak rzeczy mogące uczynić życie sensowniejszym, a nade wszystko nadać mu wartość. Są to głównie: czynienie dobra, bezinteresowna radość płynąca z poznania i pasja twórcza artysty (…) Człowiek całkowicie wpatrzony w rozpacz bytu jest mimo to twórcą, artystą zakochany w piękności i piękność tę w swoje dzieła wcielającym: w tym jest zwycięstwo. Elzenberg odrzucił stanowisko Leszka Kołakowskiego, który w 1956 r. twierdził, że: „Sens życia każdego jest taki, jaki sam sobie nadaje. Nikt nie rodzi się z sensem życia gotowym”. Pisał: „Najpierw jest uznanie pewnych wartości, potem wybór wartościowych celów, a potem sens”. Człowiek po prostu sens poznaje poznając wartości, które są od nas niezależne – komentuje L. Hostyński (Zob. m.in. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem. Aforyzmy w porządku czasu, Toruń 2002; B. Wolniewicz, Myśl Elzenberga, „Studia Filozoficzne” 1986, nr 12, L. Hostyński, O wartościach. Aksjologia formalna, estetyka i etyka Henryka Elzenberga, Lublin 1991). Można zastanawiać się, jak bytują wg Elzenberga te wartości? Skoro nie w świni – naturze, tym co jest, z czego się trzeba wydobywać, wznosić ponad zero – to gdzie? Przecież poza „jedną myślą rozpiętą między wiecznościami nicości” jest wg tego filozofa - nicość. Zatem w człowieku, w jego myśli? Ale przecież „są od nas niezależne”. Być może, sens który jest ostatni, nie jest jednak od nas niezależny – stwarzamy go w sobie i z siebie. Jest w nas i jednocześnie poza nami, zależny i niezależny – bo został stworzony.

[6] Architektura, poezja, malarstwo, walory estetyczne przedmiotów użytkowych, kulinariów oddziaływają ponadkulturowo. Koniecznym warunkiem ich doznania jest jednak otworzenie się na inność i różnorodność.

[7] Blask (claritas) należy do cech piękna (Ibidem).

[8] Zob. K. Wilkoszewska (red.), Estetyka japońska. Estetyka życia i piękno umierania. Antologia, t. 3, Kraków 2005.

[9] F. Jullien, Pochwała nieokreśloności. Zapiski o myśli i estetyce Chin, Kraków 2006, s. 77.  Konotacje z prawnym i administracyjnym pojęciem dobra wspólnego, interesu publicznego itp. są tutaj oczywiste, choć może nazbyt idealistyczne. Ren jest tym co osiągnąć ma mąż szlachetny, prawo etyczne wyrażające stosunek między ludźmi, do którego drogą jest li, czyli przestrzenie norm społecznych (Zob. L. Dubel, Historia doktryn politycznych i prawnych do schyłku XX wieku, Warszawa 2005, s. 32 – 33).

[10] M. Szmyt, Współczesna sztuka chińska. Tradycja klasyczna, socrealizm, estetyka zachodnia, Kraków 2007, s. 12 – 13. Trzeba tu podkreślić niebezpieczeństwo skojarzenia poszukiwania wartości estetycznych w administracji z instrumentalnym traktowaniem tychże na służbie polityki i biurokracji (jak to działo się np. w sztuce socrealistycznej).

[11] H. van Dijk, A. Schmid, The fine arts after the Cultural Revolution: stylistic development and cultural debate (w:) N. Jochen (red.), China Avant-garde: Counter-currents in Art  and Culture, Oxford – New York 1994, s. 14, cyt. za: M. Szmyt, Współczesna.., s. 14.

[12] G. Radbruch, Filozofia.., s. 117 – 118.

[13] W. Tatarkiewicz, O doskonałości, Warszawa 1976, s. 49. 

[14] W. Stróżewski, Dialektyka twórczości, Kraków 1983, s. 128.

Komentarze (3)

  • A mi się wydaje, że przynajmniej początek można by napisać płynniej i przejrzyściej

  • Choć wydaje mi się, że z pewnej strony naświetla jednak udanie temat. Formalność oczywiście jest celowa.

  • odświeżyłem

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się