Konkurs na interpretację filmu

Autor: Marat Dakunin, Gatunek: Scenariusz, Dodano: 05 listopada 2010, 21:11:08, Tagi:  film konkurs tatuaż

 

Różnie jest ze scenariuszami filmów. Bywa, że krótkie formy kręci się w ogóle bez spisanego scenariusza. Bywa też, że detaliczny scenariusz podlega modyfikacjom na planie filmowym, niekiedy twórczym (inwencja aktorów w dialogach, wykorzystanie niespodzianych a służących filmowi okoliczności itp.), a niekiedy wymuszonym tzw. prozą życia i różnymi przeciwnościami.

Film "Tatuaż" posiadał swój spisany scenariusz, bodajże w roku 2000 lub 2001. Miał zostać nakręcony w roku 2002, ale w końcu część zdjęć odbyła się w roku 2004, a dokrętki w 2006.

Ciekawostka: autor scenariusza i reżyser oraz współator zdjęć (fajna jazzująca muzyka jest autorstwa Pawła D.), czyli ja, nie ma w tej chwili właściwie pojęcia o czym ten film jest..

Ogłasza więc konkurs dla wszystkich komentujących. Przedstawiać można swoje, nawet najbardziej fantastyczne koncepcje, skojarzenia, interpretacje. Demokratyczne jury, złożone z Marata i Dakunina przyzna autorowi najciekawszej koncepcji interpretacyjnej nagrodę rzeczową, w postaci kompletu filmów wytwórni NDI Marata Dakunina, na płytach DVD plus jakieś dodatki np. plakaty, jeśli wytwórnia znajdzie takowe w przepastnych czeluściach archiwum wywtórni, znajdującego się 100 metrów pod ziemią w betonowych silosach. Nagroda zostanie przesłana pocztą polską.

 

UWAGA: W filmie występuje golizna.

 

A oto ten, samotny jak dziecko we mgle, film.

 

KLIK

Komentarze (100)

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 21:52:38

    to jest film o dłoniach, damskich dłoniach u faceta...

  • meska "Scarlet Letter" ;)

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 21:58:18

    śmieszna jest ta szkarłatna litera na klatce piersowej z tendencją do zapaści. ramionczko nie chłopa, ale do rzeczy - od tego miejsca, jak ona tam stoi przed lustrem, a na nim ta litera - robi się śmiesznie, ale nie groteskowo, tylko tak z lekka żałośnie...przerost formy?

  • no, no..pamiętajcie że to konkurs..a autor nic nie wie...a woda była lodowata hihi (ale to nie jest ten film o dłoniach, choć Krzysiek rzeczywiście ładny chłopak)

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 22:05:11

    no i te dłużyzny pod prysznicem - nie rozumiem tego zamysłu.

    przypomniał mi się film "Gwałt" - na pierwszym planie, w pierwszej już scenie, w pierwszych bodaj sekundach filmu, taka wielka wagina i wielki penis - dokonuje się akt gwałtu - suspens, który pojawia się na początku porządkuje akcję do tego stopnia, że człowiek siedzi taki wbity w fotel, bo w kinie, na wielkim ekranie taka wielka wagina, i patrzy na te wszystkie okropności jakby wmurowany z minuty na minutę coraz bardziej, aż do fatalnego zakończenia.

    dlaczego przypomniał mi się ten właśnie film?

  • i tak skróciłem. scena pod prysznicem kluczowa druga. a może długo dlatego, że woda była lodowata

  • Prześladowanie tatuażystów doprowadziło do rewolucji na fotelach dentystycznych. To, co dawniej było paleniem na stosie ,stało się dzisiaj borowaniem dwójki albo siódemki na fotelu dentystycznym( to jedyne dzisiaj miejsce autentycznych tortur) . Zmywanie litery A zaczęło przypominać zmywanie lakieru do paznokci i spowodowało wysychanie stosu pacierzowego ,(dawniej uważano ,że stos wysychał min. przez onanizm. ).Ex- czarownice straciły wydatne piersi ,upodobniły sie do chłopczyc , i zamiast płonąć na stosie (namiętności) otworzyły studia tatuazu. Nakłuwają tu i ówdzie. Litera A (Szkarłatna)została wypalona w Salem w mentolowych papierosach ( sztuk dwadzieścia) A w Halloween jak na twarzy pojawią sie pryszcze i trądzik młodzieńczy ,oznacza to bliski koniec tatuowania. Armagedon przy tym to nic.

  • o a chłopczyna ( Krysiu)hartuje sie jak stal by sie załamać w ramionach chłopczycy ,- zapomniałem dodać.

  • Jakiej chłopczycy Jarku? Tam nie ma żadnej :)

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 22:13:59

    no dobrze. moim zdaniem jest to film o natręctwie związanym z poczuciem winy. on ma wyrzuty sumienia, tatuuje sobie znak, piętno, a właściwie roi sobie to piętno, więc ona po pierwsze nie wie, bo nic jej nie powiedział ( bo niby jak - to wynika z dialogu na wstępie), po drugie próbuje tę winę z siebie zmyć ( dłużyzny pod prysznicem - typowe dla tego typu zachowań). jego prywatny stos, piętno, anatema - będzie miał dziecko z kobietą, której nie kocha, a inna, którą kocha, nic o tym nie wie. być może nie dowie się nigdy, bo druga scena uporczywego zmywania winy pod prysznicem może kryć na przykład morderstwo, które rozegrało się w offie...

  • no ale przecież ona wchodzi wtedy pod prysznic i natężenie wody rośnie

  • pamiętam jeszcze że była jakaś idea - jak widzicie - że te rysunki od skomplikowanych robią cię coraz bardziej proste..ten ostatni jest wręcz dziecięco prosty

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 22:26:08

    pod prysznicem to ta woda ma sobie z an ic masę wszelką. ale do rzeczy: nie ma gwarancji, że podczas igraszek okołowodnych on jej swój sekret wyjawi. raczej się jeszcze bardziej zapiecze.

  • Nie no Marry, on własnie przez tatuaż jej mówi: zaprasza ją pod prysznic: Chodź do mnie. To myślisz że się nie dowiedziała

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 22:26:47

    skrobanka!

  • a TY bys się nie zapytała chłopaka dlaczego znak dziwki sobie wytatuował na piersiach? A ten narastający szum wody miał być przecież ekspresyjnym znakiem że zostało powiedziane

  • Ale dalej nie wiem o czym to jest..i dlaczego ona robi sobie tatuaż? i dlaczego te rysunki się upraszczają...:(

  • No chłopczyca jest ta chudziutka aktorka:) Przecież w zartobliwej interpretacji pisałem ze wspólczesne czarownice stały się chłopczycami! Scenka kiedy bohater po nieudanym zmyciu litery tuli sie do dziewczyny w dzinsach i wtręt w kreskówce jest wyraźna!

  • Zmyciu litery? Po co ma ją zmywać - myślisz Jarku że to idiota i chce zmyć tatuaż który sobie sam zrobił?

  • Nie ,ten zimny,lodowaty prysznic przecież ma byc objawem ekskulpacji.A tatuaż to juz inna sprawa - wybrał pietno, chce być napietnowany.

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 22:49:03

    ja myślę, że ten tatuaż pozostał jednak we sferze jego neurozy. jak w filmie Polańskiego "Wstręt" - tam wszystko było realne, a jednak to w jej głowie roił się cały ten narastający wrzód.

    to przejście z animacji w prostą przestrzeń rysunku ma jakby podkreślać sekwencyjność jego strachu - fotel fryzjzerski wygląda jak fotel ginekologiczny, piętno na piersi jest typowe dla czarownic, a one właśnie dokonywały aborcji...

  • O, ciekawe..A ona - robi sobie tatuaż..hmm, hmm

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 23:03:50

    ona tak. ona nie wie. on projektuje na nią swój lęk. no można pokusić się o jakąś gnozę w podtekście, jakiś neurotyczny szał związany z tym poczuciem winy. na kanwie takich lękow Kurosawa przesunął las:))

    a jeszcze jesta taki film Zanussiego - Spirala - tam facet zabija się ze strachu przed śmiercią. taka jest tam opieszałość w tych scenach, podobna niby normalność...

  • Lubię spiralę za ten klimat schroniksa w Morskim Oku i nie tylko..
    No ale - spirala czy skrobanka? No, na spiralę za późno

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 23:15:46

    to jeszcze dołóżmy "Antychrysta" - co tam się dzieje z tym poczuciem winy. i jest tam też scena z prysznicem...spirala lęku?:) nic na to nie poradzę. tu mi się nakładają różne filmy, a tylko dlatego, że ten nie ma jakby samodzielnej siły rażenia. jakby miał, nie można by było się oderwać od niego wprost, odnieść do niczego, tak jak to jest ze "Wstrętem" Polańskiego.

  • ano nie ma, nawet zapomniałem o czym jest, ale ciekawie poczytać :)

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 23:20:45

    A jak Antychryst:)

  • Jakoś nie dałem rady skończyć Antychrysta, pierwszy film Triera który niedoobejrzałem, może kiedyś..

  • A jak Adultery

  • No więc obejrzałam Maracie film. Wg mnie kluczowych tu jest kilka momentów. Jak siedzą razem po wspólnym prysznicu, wg mnie oni są załamani. O czymś się dowiedzieli (on jest chory ? A jak Aids ? brrrrr ale potem te rysunki dziecięce, ona jest w ciąży.... na końcu kołysanka - dla mnie trud przejścia w dorosłość, branie odpowiedzialności za własne decyzje. Fajny. Wieloznaczeniowy.

  • A może tak: Ogień, który pochłonął czarownicę to woda pod prysznicem. Pod prysznicem spłonęła miłość - on jej powiedział.
    Piętno noszą dwie osoby: on i ta druga. Piętno jest jak obrączka: to znak, który ich łączy. Łączy ich także dziecko, którego nie widać. A raczej widać - w rysunkach domków, kwiatów, ludzików.
    Rysunki robią się coraz prostsze, bo pojawia się dziecko, czyli nowy początek. Na początku wszystko jest nowe, czyste i proste - pozbawione winy, grzechu.

    • . .
    • 06 listopada 2010, 00:00:27

    Wystarczy obiecać nagrody i u Jarosława więcej wersów w komentarzu! ;) (wybacz maleńką wycieczkę osobistą - wywołana wątkiem na forum ;))
    Do kiedy konkurs?
    Dobranoc!

  • czy to jeszcze literatura?

  • Piotrze - oczywiście - przecież właśnie tworzymy nie tylko scenariusz - ale nawet przesłanie. Czyż to nie ciekawe?

  • Justyno: bardzo ciekawe. Czekamy jeszcze na więcej :)

    Gniewomir: a pewnie do niedzieli wieczorem. Dowcipny jesteś :)

  • czuję się pominięta

  • Ojej Igraszko, ze ślepoty może dlatego nie odpowiedziałem Ci na komentarz, bo był taki prawdziwy, że nie było sie do czego przyczepić :)

  • ;-)

  • zapomniałam dodać. świetnie rysunki, przypomniały mi teledysk A-ha, "Take on me"

    • Emu Emo
    • 06 listopada 2010, 13:48:30

    Marat to Jarosław? ten Jarosław?

  • Autorem rysunków (wg moich wskazówek) jest Jarosław Eysymont

  • poprawka: Jarosław "jaro" Ejsymont

  • WYNIKI
    ------
    Zostaną ogłoszone w niedzielę o 23.59

  • Ale oczywiście jestem łasy na jeszcze wiele wiele interpretacji..no...

    • Emu Emo
    • 06 listopada 2010, 16:56:02

    "Antychrysta" polecam. to film wstrząsający, dobrze zrobiony, w doskonałej obsadzie, natomisat - jak to u tego reżysera bywa - mocno przesterowany w stronę mrocznych czeluśli ludzkiej psychiki. mnie poruszył niemal tak mocno jak "Przełamując fale".

  • Mnie chyba najbardziej wzięli Idioci, choć śmieje się zdrowo na Królestwie, daje łapać na wyrachowanie "Tańcząc", łapią mnie "Fale", doceniam "Dogville", nie bardzo wzięła mnie "Epidemia" a już zupełnie nie "Europa" i trochę tylko ten o mordercy w kolorach sepii. Natomiast b. lubię "Five Obstructions". Antychrysta jednak wyłączyłem, miałem wrażenie, że mnie nie zaskoczy, może błędne.

    • . .
    • 06 listopada 2010, 22:03:41

    Napisałbym coś... Może jutro. Konkurs trza było śmiało ogłosić na forum - byłaby większa siła rażenia :)

    • Nata Re
    • 06 listopada 2010, 22:39:10

    a ja tak to czuję i odbieram:


    Pierwsza scena to obrazowy prolog i esencja filmu istotny i wiążący symbol „A” (jak Adam pierworodny) włócznia w ręku kochanka symbolizuje zrzucenie odpowiedzialności na kobietę to ona samotnie ponosi konsekwencje wspólnego grzechu/słabości, niechciane macierzyństwo jest konsekwencją. Obraz przywołuje dwa skojarzenia cierpiącego Chrystusa, jak i również sabat czarownic - wątek łamania przyzwoitości – rozpusta, bardzo wymowny jest układ jej rąk i uwiązanych dłoni, który łamie obydwie sugestie to wyraz odpowiedzialności, które niesie ze sobą macierzyństwo i jednocześnie smutek jej i cierpienie, które jest efektem nie przygotowania do roli matki - pierwsza rysowana scena to prolog to sugestia zakończenia filmu.

    Pusty basen bez wody tu interpretuję jako brak „wilgoci”, która zabija całą seksualność relacji on do niej.

    Gość w zielonym z tatuażem na dłoni to istotny znak, że przeżył podobną historię, a bohater szuka pomocy i rady.

    Mycie dłoni i wszystkie sceny pod prysznicem to biblijne nawiązanie do Poncjusz-a Piłat-a on stara się oczyścić swoje sumienie, ogrom tych scen i drobiazgowość świadczy o głębokim poczuci winy, współodpowiedzialny próbuje wyzbyć się wyrzutów.

    Scena mycia twarzy jest bardzo istotna odbieram ją jako słowa, które chciałby zmyć z siebie oczyścić się przez wyznanie to jest jak spowiedź … „będę miała dziecko z Werą, ale Ciebie kocham, więc będzie wszystko ok.-ej” - proste zdanie z bardzo ogromnym przekazem zamyka całkowicie drogę do szczerości…
    Scena z prysznica, rozmazane oczy w dalszej konsekwencji zachłyśnięcie się - kłamstwem
    Scena prysznic strumień w ustach zdrajcy;) jakby chciał wypłukać kłamstwo
    Kolejna scena ręcznik ostateczne zamknięcie tematu, kiedy ona ta, którą kocha wraca do wspólnego razem.

    Scena z salonu tatuaży to swoisty sposób wyrażenia piętna, które w sposób cielesny obrazuje związek ojciec-dziecko „A” staje się nazwanym wspólnym dzieciakiem A jak Adam owoc grzechu pierworodnego również biblijne nawiązanie, co w końcowym efekcie nawiązuje do piętna Ewy.

    Scena z plecieniem warkoczy uwiodła go swoim urokiem wizualnym oraz oryginalnością? Może będą następne zdrady? być może były?

    Kolejna scena z prysznicem tym razem z genitalia grają główną rolę, a jak powierzchownie i bez dużego nacisku na ten moment to kilka nieistotnych gestów, co sugeruje jak seksualność szybko przygasa, ona kochanka-matka traci w jego oczach seksualność. Cała scena sugeruje gładkie przejść w kategoriach seksualnego współżycia z kochanką do osoby kochanej, bliższej na poziomie uczuć, efektowne ukazanie męskiej elastyczności w tym temacie. Jednak głośniejszy dźwięk wody burzy ją poniekąd i świadczy o ciągłych wyrzutach sumienia i obsesyjnym podświadomy piętnie zdrady.

    Kolejna scena, ona-kochanka czuje się rozbita i samotna obydwoje są zagubieni, kiedy on siedzi na podłodze pomiędzy jej udami w moim mniemaniu sugeruje seksualną władzę nad nim… całość jednak wskazuje na bezradność… oboje są zespoleni swoim grzechem

    a końcówka zamyka ślicznie temat wyższości kobiety, która łatwo znosi bólu i cierpienie w imię bezwarunkowej macierzyńskiej miłości, wynosi ją na piedestał wszelkich odmian miłości… on ją uszczęśliwił

  • Gniewomir: Tak myślisz? Ale nagrody przecież mizerne...

  • początek. reżyser nad basenem w swojej posiadłości w losandżeles opowiada aktorowi, z którym chce pracować, o scenariuszu, który napisał inspirując się ryciną zobaczoną u swojego znajomego tatuażysty, kiedy ten niedawno robił mu tatuaż. reżyser (z tatuażem na dłoni) ma obsesję tatuowania swojego ciała i pragnie opowiedzieć aktorowi nie tylko o scenariuszu, ale również o tej obsesji - to ważna cecha postaci. rozmawiają również o kluczowej scenie filmu - stąd pytanie aktora: jak mam jej to powiedzieć? -> jak mam to zagrać? później aktor myje ręce, wczuwa się, wyobraża sobie, że ma tatuaż na dłoni. przed lustrem ćwiczy miny i zastanawia nad charakteryzacją, ćwiczy tekst. myje się myśląc o filmie (słyszy jedną z kwestii, wyobraża sobie, że to jedna ze scen). następnie idzie do studia tatuażu, żeby zobaczyć jak to wygląda - poczuć klimat. siada na fotelu i tu następuje zmiana konwencji. ukazuje nam się jeden z rysunków storyboardu i słyszymy dźwięk maszynki do tatuowania - jesteśmy w filmie lub w wyobrażeniu bohatera o tym filmie, tak jak w kolejnej scenie. ewidentnie sztuczna litera na piersi, przesadzona, groteskowa świadczy o umowności - przesadzonym wyobrażeniu wziętym ze scenariusza lub zrealizowanym kiepsko filmie. pojawienie się dziewczyny i pierwsza scena "z zewnątrz", spoza otoczenia bohatera, czyli ta ewidentnie "filmowa" scena za drzwiami łazienki, gdy opadają majty świadczy, że jest to coś, co bohater widzi lub sobie wyobraża. dźwięk wody narasta, a scena znika - ekspresyjny film, czy zacierający się obraz wyobrażany przez bohatera pod prysznicem? kolejne sceny zacierają granicę. czy dziewczyna i chłopak są aktorami? są parą? mają romans? kolejne ich usytuowania przy toaletce (garderoba? sypialnia?) nie wyjasniają tej tajemnicy. więcej wyjaśnia kolejny obrazek ze storyboardu, jednak nie wiadomo, czy mamy do czynienia ze storyboardem filmu w filmie, czy po prostu tego filmu. kolejna granica zostaje przesunięta - różnica w kresce rysunku świadczy, ze mamy do czynienia z elementami różnej układanki. dziewczyna w finale robi sobie tatuaż i przeskakujemy do jej wyobraźni. jest aktorką? bohaterką? kochanką? dziewczyną? matką? niedoszłą matką? film przedstawia potencjał postaci i znaczeń, które mogą wynikać z relacji między scenami unikając budowania konstrukcji fabularnej. tak samo jest z ostatnim rysunkiem - znowu z innej bajki, jeszcze prostszy. pierwsza wersja storyboardu? storyboard innego filmu? kobiecie, która siedzi na fotelu przyszedł do głowy pomysł na film? wraz z tatuażem "rodzi się" dzieło? może scena ta w logicznej fabule byłaby na początku?
    ;)

    • . .
    • 07 listopada 2010, 23:01:06

    Oglądam film i zacząłem pisać - mam nadzieję, poczekaj z werdyktem... Tzn. do 23:59 się wyrobię. :) A zresztą, gdybym nie zdążył, to i tak prześlę. :)

    • . .
    • 07 listopada 2010, 23:51:06

    Pierwszy obrazek przywodzi na myśl palenie czarownic przez Inkwizycję; ale być może to mylny trop - tam, gdzie działały jej trybunały - postępowe w tamtych czasach - wyroków śmierci było mniej (co pewnie spotykało się z zawodem wśród mas ludowych, władz świeckich, np. "według dzisiejszych szacunków - ponad 90% czarownic spalono w krajach protestanckich" http://www.analizy.biz/marek1962/inkwizycja.htm ). Zwój, wyrok, który trzyma urzędnik państwowy przypomina rolkę papieru z kasy fiskalnej... A zadanie kata maniakalne oznaczanie wszystkiego według pewnych standardów... Quo vadis Europo? Potem mamy przejście z żywiołu ognia do wody, kumplowskiego spotkania przy piwie (wg Pięciu Przemian piwo ma naturę wychładzającą). Nękany stresem bohater próbuje zmyć problem, winę, grzech. Ogląda swoją twarz w zabrudzonym lustrze, jego postrzeganie jest spaczone, uwarunkowane zewnętrznością, nie przebywa w sobie, we wnętrzu. Na stosie prysznicowym na swój sposób odkupuje zdradę narzeczonej, czyli koi skołatane nerwy. Słyszy kobiecy głos: Cześć! Jestem! Właśnie. Jestem, Który Jestem - odzywa się sumienie.

    "SKĄD MĘKA?
    Cierpi człowiek, bo służy sam sobie za kata:
    Sam sobie robi koło i sam się w nie wplata."

    Tym razem długowłosa kobieta, w przeciwieństwie do poprzedniczki sprzed wieków siedzi wygodnie na fotelu fryzjerskim, a mężczyzna poddaje się dobrowolnej torturze. Na czakramie serca każe wytatuować sobie literę A. (Notabene z tego miejsca na piersiach wytryskują dwa promienie Jezusa Miłosiernego) Jam Alfa... Pan własnego losu. Jaki będzie Koniec? A może nadzieja na nowy początek? Czy może A oznacza np. acedię, kryzys relacji damsko-męskich i rodziny w naszych czasach? Bohater nie nawraca się, zaprasza potomkinię Ewy do wspólnego nurzania się w grzechu. Szmer, chlust wody w pewnym momencie przeradza się w trzask paleniska... Oboje znajdują się w podobnej sytuacji, on zdradził (choć z tej zdrady poczęło się nowe, czyste życie...), to oboje żyją prawdopodobnie na kocią łapę. Spalanie się na raty na stosie tytoniowym nie załatwi sprawy... Zdrajca czeka na wyrok między gilotyną ud lubej; na kredensie pusta butelka wina - zapewne nie mszalnego. Zapada wyrok - przebaczenie, wręcz uzdrowienie (ułożenie rąk na głowie jest jedną z pozycji energoterapeutycznych). Brak jednak temu aktowi pełni, sakralności, głębi. Dlatego błędne koło męki nie zostaje zniszczone ani zatrzymane.

    " POWOŁANIE CHYBIONE
    Smutni! chorzy! wy, zamiast cieszyć się i leczyć.
    Wolicie wzajem siebie smucić i kaleczyć."

    Obrazki dziecięce kredą (zmywalną!) w salonie tatuażu niosą nadzieję i słowa kołysanki, choć są bolesną aluzją do stanu nie-przebudzenia, głoszą nieśmiertelność dziecięctwa bożego w każdym człowieku.

    "GRZECH
    Grzech jest palnym żywiołem: więc kto grzechu nié ma,
    Może stać w środku piekła, ogień go nie ima."


    PS
    Cytaty pochodzą ze "Zdań i uwag..." Adama Mickiewicza. Miałem nadzieję, że zdążę i zdążyłem. :) Tobie, Maracie, przypadła najtrudniejsza - "katowska" rola :)

  • Aj, rzeczywiście nie myślałem że będzie tak bogato..teraz trzeba poszukać jakiejś Awdjejewej

  • Zatem nie ma werdyktu ...

  • Będzie wieczorem, dziękuję wszystkim za bardzo ciekawe komentarze.

  • Komunikat jury: Mogę nie dotrzymać terminu. Przepraszam, myślę, że najpóźniej jutro wieczorem, dziękuję.
    (Pan Bożanow już wyjechał)

    • . .
    • 08 listopada 2010, 23:46:19

    Usprawiedliwię Cię: napisałeś, że wyniki w niedzielę o 23:59. Ale w którą? Może 14 listopada? ;) To w ramach wzajemnej pomocy nieformalnego koła anonimowych prokrastynatorów ;)Festina lente!

  • :-) Anie napisałem że konkurs trwa do/zamyka się o 23:59? Chyba nie pisałem o której wyniki :)
    Najpierw przedstawię krótkie refleksje o poszczególnych interpretacjach, zacznę już teraz, skończę jutro. A jutro wieczorem, z dużą dozą nieśmiałości będę musiał zdecydować.

  • Monique: Komentarz krótki, lecz treściwy. Rzeczywiście. Nawiązanie do "Adultery" z Demi Moore nader czytelne. Dziękuję.

  • Jarek: Interpretacja barwna, fantastyczna, niespokromiona. Znać znawcę kobiecego ciała. Zadatki na reżysera. Może kiedyś razem duet - jak Piesiewicz, Jarku? (ale uważaj na damskie fatałaszki..:-)

  • Mary Lou: interpretacja z początku logiczna i bliska oczywistym założeniom filmu (o ile pamiętam). Później Mary Lou próbuje ratować film przed śmiesznością - choćby skojarzeniem bohatera z superbohaterem "Asem" z Hydrozagadki. Włącza ciemne zakamarki psychiki i doszukuje się szperania "in utero". Poważne, mimo wszystko, podejście do tematu. Ciekawe wypowiedzi.

  • Igraszka: poprowadziła własną ciekawą linię interpretacyjną, dowodząc, że założenie reżyserskie (o ile pamiętam), iż oczywistym jest, że pod prysznicem ona widzi jego tatuaż i kojarzy o co biega albo zapyta jednak, nie jest takie oczywiste. I po to też warto robić dziwne filmy. Dziękuję Igraszko.

  • Justyna Bednarek: piękna i symboliczna interpretacja. Ciepła. Dzieci..Tyle, że nikt z ekipy nie miał dzieci. Nie znamy się na dzieciach, ale..przeczuwamy, przeczuwamy. Dziękuję Ci Justyno za powiew optymizmu :)

  • Piotr Balkus: interpretacja pytająca też jest interpretacją

  • Komentarz Nata Re zasługuje na osobny wątek, jest najeżony czytaniem symbolicznych, czasem dość oczywistym, czasem jednak zaskakującym. Koncentracja na elementach emocjonalnych i popędowych, wielopłaszczyznowa i b. interesująca. Genitaliów raczej tam nie było widać a scenę z pleceniem warkoczy nakręciliśmy niejako przypadkowo - komponowała się nam. Z tą interpretacją można podjąć ciekawą dyskusję, dziękuję za tak obszerny i ciekawy wpis :)

  • Interpretacja Antka Mekewala jest niebanalna. Podobałby mi się taki plan, gdybym taki miał. B. ciekawe skojarzenie: rysunki - storyboard, interpretacja idzie w kierunku meta-filmowym, mocno metaforycznym. Dzięki :)

  • Interpretacja Gniewomira jest bardzo bogata humanistycznie, także detaliczne zastanowienie nad symbolami, znaczeniem, wątki duchowe, materia refleksji, która jest mi bardzo bliska. Super!

  • Większość komentarzy jest bardzo interesująca, detaliczna, pochyliliście się nad tym filmem (który uważam za moją najgorszą produkcję) i odczytaliście pewne rzeczy w sposób dla mnie zaskakujący. Z wielką ciekawością czytałem. Dziękuję i Wszystkim gratuluję super pomysłów!

    Pani Wando - czy to nie przykład jak "dzieło" odłącza się czasem jednak od autora?

    Teraz czekam, bo za ok. 50 min ma się wpisać niejaka pani A. i ona wygra.

    Ogłoszenie wyników za ok. 50 min.

  • Oczywiście

  • albowiem ja zawsze wygrywam :-)

  • Pani A jednak nie zagrała mazurka..

    Wygrał Pan Antek Mekewal. Uzasadnienie później.

    Gratulacje

  • A ja, gratuluję wyboru ! to było trudne Marat, prawda ? i gratuluję Panu Antkowi. To była fajna zabawa.

    • . .
    • 09 listopada 2010, 20:45:24

    @Marat Dakunin
    O nie - napisałeś, że w wyniki w niedzielę o 23:59 - zerknij wyżej: 06 listopada 2010, 15:23:05. Więc - wg przychylnej interpretacji - ogłosiłeś je znacznie przed terminem! :)

    @Antek Mekewal
    Gratulacje! Nie spocznij tylko na laurach! :)

  • Przepraszam, dzisiaj chyba więcej nie napiszę, ból głowy po całym dniu pracy..

  • dziękuję moim rodzicom! oni zawsze mnie wspierali!
    czekam na uzasadnienie, Maracie i bardzo mi miło.

  • Bardzo spodobała mi się ta meta-filmowość. W innych interpretacjach, bardzo cennych, szukano drobiazgowo różnego rodzaju symboliki. Tak naprawdę sam tak mam - jestem symbolistą i czasem z tym przesadzam, kodowałem w różnych rzeczach przekaz, który był albo bardzo hermetyczny albo nazbyt osobisty. Bywał w ogóle nie odczytany lub odczytany opacznie (to nie znaczy źle oczywiście - bardzo fajnie, że był odczytany inaczej - czasem jednak odbiegało to bardzo od założenia, idei która przyświecała autorowi). Dlatego też - może trochę na przekór, jakiś czas temu postanowiłem przestać epatować zbyt uwikłanym symbolizmem, nie wiem..zdaje mi się, że może też jakoś z tego "wyrosłem". Twoja interpretacja jest odmienna. Szuka nie tyle znaczeń symbolicznych co meta - znaczeń (choć czasem to jedno i to samo). Skojarzenie rysunków ze storyboardem, rozmowy na początku ze wskazówkami udzielanymi przez reżysera aktorowi i dalsze Twoje uwagi ratują ten film w pewien sposób. Tzn - zamiast trochę groteskowej opowieści pojawia się coś ciekawego. Gdy pomyślałem o tym filmie podług Twoje interpretacji zaczął mi się podobać. I za to nagroda :)

    No i proszę bardzo.
    Byliśmy świadkami ciekawej sprawy. Widz odebrał dzieło (film) a autor - odebrał dzieło - od widza.

    Czy to nie fajne?

  • moja interpretacja wynika z problemu z symbolizmem - mam przed nim blokadę, a jednak ciągnie mnie w jego kierunku. po prostu nie uznaję anektowania, przywoływania symbolu niejako obcego dla dzieła. uważam, że jedyny możliwy dla dzieła sztuki symbol, to taki, który wykreowany jest w obrębie danego dzieła. "Szuka nie tyle znaczeń symbolicznych co meta - znaczeń (choć czasem to jedno i to samo)" - właśnie, wydaje mi się, że tej interpretacji właśnie meta-filmowość pozwala mi na interpretację symboliczną - w obrębie kreowanego "świata" szukać odwołań do "duchowości", które to odwołania może wykreować jedynie pojmowany w ten sposób symbolizm. może to herezja, która wynika z mojego nierozumienia pojęcia "symbolu", ale tak ja to rozumiem i takiego symbolu oraz "kodowania" symbolu szukam.

    interesujące jest jeszcze to, jak wiele osób obszernie skomentowało umieszczony przez Ciebie, Maracie, film. zadziałał "konkurs"? ciekawe, czy konkurs na interpretację wiersza wzbudziłby podobne zainteresowanie ;)

    to fajne, że komentarz odbiorcy może być wartościowy dla twórcy, wyjątkowe to doświadczenie dla tego portalu. jeszcze raz: miło mi :)

    "pochyliliście się nad tym filmem (który uważam za moją najgorszą produkcję" ciekaw jestem tych, które uważasz za dobre.

  • Antek - obstawiałem Ciebie:):)Pani A chyba przedobrzyła:):)

  • Jarku: po klawiaturze sądząc to może szel? :-)

  • Dzięki Antku za cenne dodatkowe wyjaśnienia. Chyba warto jeszcze o tym kiedyś porozmawiać.
    Natomiast co do filmów. I innych utworów. Mówiąc za siebie, to uważam je za "dobre", "bardzo dobre" itd. w zasadzie w momencie kiedy powstają. Chyba inaczej po prostu bym nie działał. Później jest już coraz gorzej w zasadzie aż do: autogniot. Mam np. film Alfa Omega, który kręciłem w przekonaniu (nie chodzi o zamiar, chodzi o taką jakby przeźroczystą świadomość: nie chodzi też o samoświadomość i pewność tego..), że może być to..ekhm. No nieważne. Po zmontowaniu było gorzej. Inna sprawa kompromisów, tych rzeczy czy złośliwości które przy procesie filmowych jednak nie pozwalają na osiągnięcie dokładnie takiego celu jak się chciało, współpraca, ludzie, materia martwa płata figle itd. Jak się pisze czy maluje jest większa kontrola itd. Ale - po zmontowaniu jeszcze była jakaś satysfakcja. Teraz w zasadzie tak dużo mi tam przeszkadza (niektóre, celowo wcześniej zastosowane, rozwiązania temporalne; dziwaczne dialogi itd.), że zupełnie inaczej bym ten film zrobił. Nie wiem jak to jest mieć coś, co się uważa za doskonałe (arcydzieło). Zastanawiam się jakie to uczucie i nawet - czy później jest motywacja do czegoś jeszcze?

  • Wspomniałem o "Alfie Omedze" bo to był taki mój wysoki koń. W podtytule "Krótki film o wszystkim". hmm

  • Jarek - dzięki, mogliśmy obstawiać zakłady przed wynikiem, no i "nagroda publiczności" mi się zamarzyła po Twoim komentarzu ;)

    Marat - interesujący tytuł i podtytuł, choć jeśli ten tytuł trzeba uzupełniać takim dopowiedzeniem, to w moim odczuciu film był niepełny ;)
    jasne, że film to zupełnie inny materiał, ale przecież figle i opór materii są elementem, który na pewno miał wpływ na to, że niektóre dzieła są genialne.
    dziwne, że teraz coś Ci przeszkadza w wymyślonym, nakręconym i zmontowanym przez Ciebie filmie, skoro wtedy miałeś świadomość podejmowanej decyzji. czy to jest na zasadzie: wróciłbym do tego i zrobił inaczej?

  • No tak, czasem właśnie w produkcji tego typu występuje "wartość dodana" - amerykański montażysta Murch o ile pamiętam określił to tak: "suma dusz pracujących nad filmem - kompromisy ale i twórczy tygiel itd." - z drugiej strony widownia też suma dusz. Tak więc niesamowystarczalność indywiduum w przypadku filmu ma swoje plusy, co jednak nie zmienia faktu, że jeśli spotykamy się z nierzetelnością pewną osób, które np. wcześniej coś deklarowały, kłopotami technicznymi itd to nie pomaga :) Chociaż czasem..i przez to rodzą się ciekawe rozwiązania.

    Co do pracy na planie - czasem jest to improwizacja oczywiście.
    Co do niektórych rzeczy myślę: zrobiłbym to inaczej, co do niektórych: nie zrobiłbym teraz tego w ogóle. Myślę, że to normalne.

    Chyba ogłosimy konkurs z tym filmem, czemu nie..co myślisz?
    Choć z nim jest trochę inaczej niż z Tatuażem - dokładnie pamiętam o czym mam być i mam tam precyzyjnie ulokowane symbole. Inna rzecz - że 50% rozwiązań bym zmienił.

  • Myślę, że przyznany tutaj wyróżnienia także. Jakie i kiedy, w tym wątku w najbliższych dniach. Dziękuje jeszcze raz Wszystkim za komentarze.

  • jak do tej pory na planie pracowałem raz (w mało twórczym charakterze) i rzeczywiście, spotkałem się tam z operatorem, który swoim podejściem wykluczał jakiekolwiek napędzające figielki, raczej zniechęcenie jego i brak profesjonalnego podejścia jak mur wstrzymywało pracę. przypomniało mi się i już rozumiem.
    nie chodziło mi o improwizację, ale.. np. (choć to nie jest dobry przykład, bo filmu nie lubię) u aronofskyego w "źródle" w ramach wizualizacji kosmosu zastosowali nagrania reakcji chemicznych z tego względu, że okroili im budżet i nie mieli kasy na komputerowców. powstała nowa jakość, bardzo wyraźna w tym filmie, podnosząca jego wartość.

    nowy konkurs? jak najbardziej.

  • Ha, Źródło jest dla mnie nieudanym filmem oscylującym do kiczu, zmarnowany pewien potencjał.

    Co do zdjęć - zawsze robię sam albo wspólnie z zaufanym przyjacielem.
    Ale dźwiękowiec nawalił :) No i jedna aktorka (K.N.) wycofała się na tydzień przed planowanymi zdjęciami, co mocno skomplikowało sprawę, bo nie można było przełożyć, a w kilka dni znaleźć zastępstwo na główną rolę..No..

  • No i mówimy o filmach kręconych za wyłącznie prywatne pieniądze a raczej po prostu bez pieniędzy ..:-)

  • Chciałbym "przyznać" wyróżnienia za wnikliwość i oryginalność interpretacji, kolejność przypadkowa:
    - Mary Lou
    - Jarosławowi Trześniewskiemu
    - Nata Re
    - Gniewomirowi

    oraz specjalny dyplom "Mądrej Głowie Dość Dwie Słowie" za zwięzłość a pojemność - Igraszce i Monique

  • zgadzam się odnośnie "źródła".
    mam świadomość, że rozmawiamy o filmach kręconych w takich a nie innych warunkach. przykład był pierwszym, jaki mi przyszedł do głowy.
    czekam na kolejny film i nowy konkurs (ale się konkursów za chwilę porobi...).

  • Dodatkowo Gniewomir otrzymuje nagrodę specjalną im. Trzech Wieszczów za interdyscyplinarną i samodzielną samą w sobie recenzję.

  • Marat, suma sumarum nagrodziłeś wszystki uczestników a to chyba mija się z misją przyznawania nagrody, prawda ? Ja osobiście jestem pod wrażeniem rzetelności Pana Antka i przypomina mi się niedawny uczestnik Liternetu który zamilkł, Maks Pain. Wypowiedzi są bardzo podobne...

  • Dlaczego ma się mijać? Przecież wszystko opatrzyłem komentarzem i uzasadniłem. Nagroda pierwsza dla p. Antka a i inni na nagrodę zasłużyli, co w tym złego?

  • a czy ja powiedziałam, że złego ? a widziałeś kiedyś konkurs w którym brało udział 10 osób i wszystkie zostały nagrodzone ? To miłe, ale nie jest konkursem.

    • Nata Re
    • 10 listopada 2010, 21:32:24

    Marat chciał być po prostu miły Igraszko i ugłaskać wszystkich;)

  • Istnieją (rzadko) takiego typu konkursy, gdzie można nie przyznać żadnej nagrody (jeśli żadne ze zgłoszeń nie spełni określonego poziomu) albo można przyznać tyle nagród co zgłoszeń (jeśli wszystkie są jakościowe..).

  • na taki cytat trafiłem dziś, przypominając sobie Pounda:
    "daj sobie spokój z gównem symbolizmu / to radykalny SZTYCH Imagizmu. liść to jest LIŚĆ / i to wystarczy / są tu nieskończone implikacje."
    pozdro

  • A propos liścia to ja lubię historyjkę z de Mello:
    Są 3 etapy wtajemniczenia:
    1) widzi się drzewo i to jest drzewo
    2) widzi się drzewo ale w nim widzi się istotę, itp.
    3) widzi się drzewo i znów to tylko drzewo - to oświecenie..

    Ale etap pośredni jest ponoć konieczny :)

  • nic dodać... konieczność etapu pośredniego jest pocieszeniem.

  • Bywa

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się