Księdza Coignarda dowód na istnienie Boga (lepszy niźli dowód św. Anzelma)

Autor: Marat Dakunin, Gatunek: Proza, Dodano: 25 lutego 2011, 17:11:32, Tagi:  dowód na istnienie Boga ks. Coignarda Anatol France

 

Cytat z pamięci z Anatola France'a:

 

Wyobraź sobie: młody duchowny, dziewka kuchenna, stryszek, sianko, drabina. Co za splot przypadków. Co za zbieg harmonii przestabilizowanych. Cóż za dowód istnienia Boga! 

 

Komentarze (13)

  • A znasz to? -
    "Myślę, więc Bóg jest" (Jean de La Bruyere)

  • Najfajniejszy jest i tak dowód Akwinaty z konieczności i przypadku, nie przytoczę z pamięci dokładnych słów, ale sens jest mniej więcej taki: wszystkie rzeczy po jakimś czasie przestają istniec, więc kiedyś mogło się zdarzyc, że nic nie istniało, ale nic nie może nie istniec, bo wtedy nie mogłoby zacząc istniec coś. Konieczne jest więc istnienie bytu, który jest konieczny sam dla siebie i dla innych bytów, czyli istnienie Boga.

    • . .
    • 25 lutego 2011, 21:11:39

    A mnie się najbardziej podoba dowód przez zaskoczenie.

  • o!

  • Dowód jest jak byk. Szkoda, że niektórzy takiego dowodu nie kupią. Bo i przewrotny, i śmieszny, i trochu szokujący, i przede wszystkim prawdziwy. Dobre, chociaż wcale nie takie znowu odkrywcze i pamiętliwe.

  • Anatol kłania się w pas i szturcha mnie, coby już to skasować

  • Nie kasuj, zostaw na pamiątkę i przestrogę!

  • Akwinata miał kilka rozsądkowych dowodów, wszystkie oczywiście podważone. Ja sobie buduję inny. Ale bardzo wyważona jest zbierająca wszystkie dowody książeczka Mackie "Cud teizmu. Dowody za i przeciw", logik/filozof z Oxfordu w nieuprzedzony z żadnej strony sposób analizuje. Swoją drogą dowód Anzelma jest sprytnie skonstruowany (to odmiana dowodu ontologicznego o możności pomyślenia "czegoś maksymalnego").

  • Dowód Anzelma niestety nie jest do końca autorski, bo pierwsze wersje dowodu ontologicznego wymyślali Grecy. Co jednak nie oznacza, że nie jest sprytny, w końcu całe pokolenia filozofów go udoskonalały albo powoływały się właśnie na niego (ot, z najsłynniejszych przykładów, Kartezjusz). Moim ulubionym dowodem jest dowód Pascala, który jest eudajmoniczny i probabilistyczny, więc trudno go w ogóle nazwac dowodem.

  • Ale zakład Pascala dla każdego wydaje się chybiony zdaje mi się (?)

  • Właśnie nie do końca, w końcu Kant też sobie Boga "zakładał", mimo że w niego nie wierzył (choc nie mógł się przyznac, bo w jego czasach zarzut bezbożności był dużo mocniejszy niż dzisiaj zarzut pedofilii).

  • Chodzi mi o zakład, w sensie, że się traci a nie "nic nie traci". Chodzą mi po głowie różne dowody, ale w zasadzie jestem zwolennikiem oddzielania wiary od wiedzy, inaczej łatwo wpaść w zabobon albo idolatrię

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się