Myśmy wszystko zapomnieli

Autor: Marat Dakunin, Gatunek: Proza, Dodano: 11 grudnia 2010, 12:54:01, Tagi:  anamneza prawda nauka dzieci Platon

 

Anamneza (gr. anamnesis – przypominanie) jest sposobem poznania świata, zdobywania przez ludzi wiedzy, odpowiada także na pytanie o metody nauki, poznania prawdy.

 

Platon widział sprawy odwrotnie niż empiryk Arystoteles, którego podejście jest dla nas – myślących racjonalnie – bardziej naturalne (choć waham się napisać intuicyjne, bo intuicja właśnie czasem optuje za anamnezą).

Stagiryta przyjmował, że człowiek rodzi się jako czysta niezapisana karta
a wiedzę zdobywa gromadząc życiowe doświadczenie empiryczne i wyciągając (najczęściej na drodze indukcji) odpowiednie rozumowe wnioski.

 

Platon natomiast wyobrażał sobie, że dusze, przed uwięzieniem w materialnym ciele, posiadały wiedzę kompletną i obcowały z doskonałą prawdą. Zstępując na Ziemię, wiedzę tę utraciły. Tak więc człowiek żyjąc nie tyle uczy się i odkrywa nowe prawdy, co je sobie tylko przypomina. Uczenie się, nauka – nie jest tworzeniem nowego a sięganiem na powrót do zapomnianego zbioru.

 

By przybliżyć nam anamnezę odwołajmy się do skojarzeń.

 

Jednym z nich – jest fenomen deja vu – gdy zdaje się nam, że jakieś zdarzenie, wrażenie czy układ rzeczy miało już miejsce. Wybitni naukowcy o swych największych odkryciach opowiadali też, że były to w zasadzie olśnienia – po ustaleniu nowej acz często zadziwiająco prostej prawdy, mieli oni wrażenie, jakby była im znana od zawsze.

 

Pomyślmy także o dzieciach. Zgodnie z anamnezą, a przeciwnie podejściu arystotelesowskiemu, wyobrażać sobie można, że im krócej dusza zamieszkuje na Ziemi, tym bliżej jej jeszcze do opuszczonego świata idei. Dzieci zatem – mogłyby dysponować, dopóki, stopniowo nie dorosną, prawdziwszym i pełniejszym poznaniem niż dorośli, którzy przeszli już socjalizację, zdobyli doświadczenia życiowe i formalne wykształcenie. Czyż nie jest czasem tak, że właśnie dziecko zawstydza nas swoim prostym i nieuprzedzonym pojmowaniem istoty sprawy? Bywa, że trzeba na poziom widzenia świata przez dzieci się wznieść (a nie zniżyć), postrzegają one bowiem świat, ludzi i relacje bez obaw, przekłamań i niekiedy samozakłamania, właściwego ludziom dorosłym.

Komentarze (15)

  • Z ust mi wyjąłeś Maracie:)

  • Deja vu?:-) czy dzieci :)?

  • Idąc po tej anamnezyjnej myśli Platona, chciałbym sobie nagle "przypomnieć" 6-kę w toto-lotka :)

  • A zakładasz że w świecie idealnym kiedyś wygrałeś? W sumie..jeśli to rzeczywiście idealny świat

  • Sam sobie właśnie odpowiadasz na "anamnezyjną teorię" rzeczywistości u Platona... Pomyśl zatem (jak ja teraz spróbuję), że jeśli człowiek zawsze tu i teraz, w każdej chwili, "przypomina sobie" jakiś swój "przedrealny" (przednarodzinowy) świat duchowy, tzn. że w każdej chwili swojego życia człowiek jedynie powtarza (powtarza! dokładnie powtarza!) swoje całe "wcześniejsze życie". Czy takie powtórzenie ma jakikolwiek sens?

  • Albo jeszcze inaczej - załóżmy, że mamy dwa "światy" - duchowy i realny. Ale w świecie realnym (zauważ!) powtarza się to wszystko, co jest w świecie duchowym (skoro człowiek rozpoznaje w realu to, co już "zna" z ducha, to oznacza, że nie ma w realu ani jednej rzeczy, która by nie istniała w świecie ducha). Jeden zatem świat jest dokładną kopią drugiego! Więc pytam się - po co komu na świecie dwa te same światy?

    • . .
    • 11 grudnia 2010, 23:05:30

    A mnie się akurat ten platonizm nie podoba, choć na przykład idea elementów uważam, że jest przeelegancka - może nie wiedział, ile jest tych pierwiastków, ale wiedział, ile ma być, żeby było fajnie i po fiasku zbudowania świata na pierwiastkach chemicznych ludzkość zaczęła szukać w drobniejszych kulkach (protony, neutrony), a potem w jeszcze drobniejszych (kwarki itp.).

  • Roman: mógłbym się wgłębiać w tym stylu, ale zobacz tutaj:
    http://maratdakunin.salon24.pl/122603,wieczne-powroty (w szczególności cytat z K-PAXA)

  • Trochę to nie a propos ale trochę a propos Romanie:
    {164070}{164141}Cokolwiek zrobiłeś w swoim życiu źle,|wszystkie twoje błędy
    {164142}{164213}powtórzą się podczas kolejnego cyklu.
    {164214}{164285}Każdy popełniony przez ciebie błąd
    {164285}{164356}będzie się za każdym razem powtarzał|i jeszcze raz, i znowu...
    {164357}{164428}itak przez całą wieczność.
    {164429}{164499}Moja rada jest taka, żebyś|tym razem zrobił to dobrze.
    {164500}{164631}Ponieważ teraźniejszość,|jest wszystkim, co masz.

  • Alx, atomizm standarowo kojarzę z Demokrytem, z Platonem, który oczywiście demokryta znał raczej kwestię brył. Ale ja w ogóle jestem filozoficznym totalnym niedoukiem, szukam sobie, grzebię, ot - i układam, domek z kart. Jak dziecko.

  • Tobie chyba najbardziej powinien odpowiadać Pitagoras, choć i nad akademią stało: niech nie wchodzi tu nikt, kto nie poznał geometrii :)

  • Alx, yeah, chodzi o to samo, jakoś rzadko do tej pory słyszałem "elementy" miast "bryły" - Timajosa właściwie nie znam. Ale eleganckie, eleganckie. Ale filozofia "harmonii liczb" pitagorejska chyba też jest elegancka (?), a np. stosowanie liczb pierwszych choćby do spraw UFO-ków też, same w sobie, jest eleganckie (?). W ogóle - spójność, zupełność i harmonia jest elegancka. Ale - właśnie - jak matematycy mówią o tw. Goedla - czy ono jest dla nich eleganckie czy może brzydkie a może eleganckie samo w sobie ale wskazujące na pewne brzydkie zgrzyty? A może brzydkie same w sobie lecz otwierające piękno pewnej metatajemnicy? Ot, bredzę :)

    • . .
    • 12 grudnia 2010, 10:57:27

    Tak, zdaje się, że oryginalny wkład Platona w pierwiastki to połączenie ich z bryłami platońskimi. Liczby naturalne same w sobie są bardzo eleganckie - tam w zasadzie jest tylko jeden wybór, jaki można dokonać: czy jest ich nieskończenie wiele, czy też może skończenie wiele, ale tak, żeby nikt nie mógł doliczyć. W każdym razie to jest koncept uniwersalny. Mniej uniwersalna jest geometria (bo jednak punkty nieskończenie małe i proste nieskończenie cienkie to nie są rzeczy występujące w praktyce). Tym niemniej geometria w ujęciu greckim jest niesamowicie elegancka - trudno o ładniejszą teorię.

    Twierdzenia Gödla to dla matematyków źródło nieprzemijającego przekonania, że zawsze będą mieli co robić, bo nie da się zatrudnić komputera do produkcji twierdzeń (inna sprawa, czy te twierdzenia są komuś potrzebne, ale powiedzmy w realu dba się o tę potrzebność). Czy są eleganckie? To kwestia gustu - ja uważam je za bardzo eleganckie.

  • A geometria np. Rimanna i różne wielowymiarowości? Czy pomylę się, że jeśli zauważę, że niektórzy upatrują w nieskończonej (albo i skończonej ale inaczej) wielowymiarowości zasady istnienia wszechświata - a więc rzeczy praktycznej bądź co bądź, tyle, że nie postrzeganej intuicyjnie typowo?

    We "Wspomnieniach" Ulama jakiś amerykański matematyk narzeka, że tyle zrobił, a koło nosa przeszło mu to co z Goedla uczyniło niepowtarzalną gwiazdę

  • No i moja ulubiona (upodobanie intuicyjne) teoria 12 - wymiarów (materialnych i duchowym) Heima, nawiązanie np. tutaj:
    http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/66565,spozniony-nekrolog

    Ponoć matematycznie bez zarzutu.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się